gru
19
2014
  • Fundacja AVE
  • Fundacja AVE
  • Fundacja AVE
  • Fundacja AVE
  • Fundacja AVE
Czy podoba Ci się wystawa BIAŁOŁĘCKIE NGO?
 

Raport z działań Fundacji AVE w 2010 roku

Raport z działań Fundacji AVE w 2011 roku

Nagroda PRZYJAZNEGO BRZEGU 2010

Nagroda im. Heleny Radlińskiej

Laureatka I nagrody - VII Barwy Wolontariatu

Finalistka - VI Barwy Wolontariatu

Niezwykła książka PDF Drukuj Email

 


 

Fundacja AVE w 2009 roku wydała książkę dr Aldony Kraus "O WSZYSTKIM I O NICZYM - rozmowy z Ks. Janem Twardowskim". To zbiór szkiców, obrazków, opowiadań - wspomnień z najróżniejszych spotkań i rozmów z Ks. Twardowskim. Autorka należy do grona najbliższych przyjaciół Kapłana - Poety, w Jej anińskim domu Ksiądz Jan wielokrotnie spędzał swoje wakacje.

* Z recenzji:

Z ogromną radością i zainteresowaniem przeczytałem wzruszające wspomnienia Aldony Kraus o Księdzu Janie Twardowskim, będące pierwszą pozycją tego rodzaju, poświęconą osobie zmarłego poety. Napisane potoczyście i barwnie dają piękne świadectwo serdecznej przyjaźni, jaka łączyła poetkę – lekarkę ze znakomitym autorem „Powrotu Andersena”. Stanowią dokument wyjątkowej próby literackiej tym bardziej wiarygodny, że pisarka należała do ścisłego grona zaufanych osób księdza i od dawna czuwała nad jego zdrowiem. Wielokrotnie też gościła sędziwego poetę w czasie wakacji i świąt w swoim domu w Aninie, w którym powstało wiele jego wierszy. Wspomnienia te ponadto zaspokajają naszą zwykłą ciekawość, ukazując księdza Jana w codziennym życiu.

Bogate w liczne fakty, pełna ciepła i lirycznego nastroju, obfitujące w znakomite anegdoty  - są lekturą pasjonującą. Traktują o radościach i smutkach poety, o jego przyjaźniach, fascynacjach literackich, o zachwycie nad majestatem otaczającej przyrody, stanowiącej naturalne tworzywo jego wierszy i głębokim przywiązaniu do rodzinnego miasta i swojej kapelanii, mieszczącej się przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie.

Autorka książki obdarzona wyjątkowym darem obserwacji, podpatrywania życia „na gorąco” utrwala z humorem różne zabawne zdarzenia, w których bądź sama uczestniczyła, bądź zasłyszane od najbliższych znajomych księdza. (…) Ale tym co najbardziej w nich porusza – to opisane liczne przykłady wielkiej szlachetności i miłosierdzia poety, godnych zachowań wobec bliźnich, potrzebujących pomocy i duchowego wsparcia. (…) Sugestywnie i z wielkim talentem narracyjnym relacjonuje wspólne z Janek Twardowskim pobyty w Aninie, przywołując zdarzenia dotąd całkiem nieznane. (…) Znakomicie utrwala odbyte z autorem „Wierzę jak dziecko” rozmowy o Bogu Ukrytym, sensie naszego istnienia, om sztuce, jego bardzo osobiste wyznania o swoim kapłaństwie, cierpieniu, przemijaniu, poczuciu zbliżającej się śmierci.  (…)

Zbigniew Irzyk

Zbiór wspomnień, opowieści i obrazków o ostatnich latach życia i twórczości Księdza Jana Twardowskiego układa się w kręgu legendy biografii tego oryginalnego poety i człowieka. (…) Aldona Kraus należała i należy do grona przyjaciół, uczniów i wielbicieli. Ale była też blisko poety jako lekarz, gospodarz anińskich nocy i dni (jakby to K.I. Gałczyński powiedział), kiedy we własnym domu organizowała mu wakacje, kiedy ułatwiała mu wycieczki do miejsc szczególnie bliskich. (…) Wspomnienia kreują postać, bardzo czułą kreską narysowanego, polskiego świętego Franciszka, tego od „Kochajcie zwierzęta! Przecież to nasi bracia!’, tego od wszechwybaczania i wszechmiłowania. I uwaga druga – to wizerunek minimalisty w sztuce i w życiu. (…)

Jan Zdzisław Brudnicki

* Ze wstępu:

W dniu śmierci Księdza Jana Twardowskiego zanotowałem: 

<< Niektóre odejścia poruszają wszystkich; niezależnie, czy zmarłego znało się osobiście, czy zamieniło się z nim choćby słowo, czy poznało się go w codzienności. Głębia ducha, charyzma autentyczności, dar wyrażania pozornie szarej zwyczajności, lotność słów?

Odszedł Karol Wojtyła, odszedł Brat Roger, odszedł Ksiądz Twardowski - Jan od Biedronki (patrz ks. J. Twardowski „Modlitwa do Świętego Jana od Krzyża”). To samo poruszenie, to samo podniosłe przejęcie – żal i drżenie; pełna metafizycznej ciszy kontemplacja życia i przemijania; coraz ostrzejsza świadomość końca epoki, końca wieku. Dobrze, że następny wyrasta ze spuścizny duchowej Wielkich Odchodzących, a właściwie Przechodzących.

Jednak po ludzku smutno. Bolesna świadomość, że nie zostanie już napisany żaden wiersz, poprzez który jasne światło padnie na zwyczajne-niezwyczajne sprawy i rzeczy: na zdziwione sobą jeże i niesforne wróble, niewyrośnięte mrówki i wystrojone róże, poważne anioły i nigdy nie znudzone kazaniami maluchy. Mam prawo prosić dzisiaj: „Boże, po stokroć święty, mocny i uśmiechnięty – iżeś stworzył papugę, zaskrońca, zebrę pręgowaną – kazałeś żyć wiewiórce i hipopotamom – teologów łaskoczesz chrabąszcza wąsami – dzisiaj, gdy mi tak smutno i duszno, i ciemno – uśmiechnij się nade mną" (ks. J. Twardowski, „Suplikacje”). Bo to „uśmiech jest zaproszeniem / do miłości / świadectwem miłości / i istnienia duszy / cieszy jak pierwszy uśmiech / świadek nadziei / że przychodzi dobry król / twarz uśmiechając się / zatacza koło / oznacza pełnię” (ks. J. Twardowski „Anioł Uśmiechu”).

Ten uśmiech pozostanie z nami, jako drogowskaz. Może jeszcze bardziej teraz aniżeli przedtem. Świadomość kresu skłania wielu do zainteresowania. Martwi się ksiądz Jan, żeby nie przeoczyli, że „Zaufałem drodze / wąskiej / takiej na łeb na szyję / z dziurami po kolana / takiej nie w porę jak w listopadzie spóźnione buraki / i wyszedłem na łąkę stała święta Agnieszka / - nareszcie – powiedziała / - martwiłam się już / że poszedłeś inaczej / prościej / po asfalcie / autostradą do nieba – z nagrodą od ministra / i że cię diabli wzięli” (ks. J. Twardowski, „Zaufałem drodze”).

Dla Avetek i innych chórzystów Fundacji Ave (Ave Men, Gold Old Ave) ten uśmiech to coś więcej niż poezja niosąca przesłanie nadziei, pokory i wiary. To świadectwo człowieka – realnego, żywego, spotykanego tak często, oddziaływującego bezpośrednio!

Dane nam było wielokrotnie śpiewać dla Księdza Jana podczas niezapomnianych wieczorów poezji. A ileż ich było od 1999 roku! Klub Lekarza, Klub Inteligencji Katolickiej, Muzeum Niepodległości… - różne zacne miejsce i zawsze ta sama prostota Księdza Jana naznaczona ciepłem, spokojem, wytrwałą obecnością, ujmującą szczerością, otwartością, zasłuchaniem, autentycznym zaciekawieniem i cierpliwością – nasze koncerty trwały często blisko dwie godziny. Nigdy nie zdarzyło się Księdzu spojrzeć na zegarek albo dać znaku do przyśpieszonego zakończenia. A później – rozmowy, komentarze, zawsze celne uwagi dotyczące prezentowanego repertuaru, wpisywanie dedykacji i oczywiście zdjęcia z Avetkami: zespołowe i osobiste, z każdą chórzystką z osobna. Te zdjęcia to wymowna pamiątka.

Ale są też inne: Marta, wówczas ośmiolatka, nigdy nie zapomni pewnie, kiedy podczas koncertu składała Księdzu Janowi w imieniu Avetek śpiewane życzenia z okazji imienin. I to serdeczne przytulenie, pocałunek… A Agnieszka do dziś wspomina, jak przechodząc obok Księdza, potknęła się, na co ów blisko dziewięćdziesięcioletni mężczyzna poderwał się – na ile Mu siły pozwalały – aby pomóc wstać, a zobaczywszy zadrapanie na młodym ręku ucałował dłoń licealistki. I tak oto zwyczajnie oddziaływał Ksiądz Jan na Avetki.

Nic dziwnego, że w dniu Jego śmierci na naszej stronie internetowej pojawiły się wpisy, a wśród nich jeden bardzo wymowny, nawiązujący do fragmentu znanego wiersza „Spieszmy się": „On też, aby widzieć naprawdę, musiał zamknąć oczy…” W końcu na to tak bardzo czekał.

„Jakie to szczęście / obudzić się / i zobaczyć Anioła / wysłannika Boga / świadka Jego / obecności” - napisał w wierszu „Anioł przebudzenia”, który znajduje się w ofiarowanym na Gwiazdkę 2002 i Nowy Rok 2003 Avetkom zbiorze „Aniele mój”, opatrzonym piękną dedykacją. Jeszcze dziś wspominam, jak cztery dni przed Wigilią i dzień przed świątecznym koncertem w przepełnionym mistyczną atmosferą mieszkaniu Księdza Jana odbierałem z Jego rąk ten wymowny podarek; pamiętam, jak wielką radość sprawił chórzystom i jak długo wędrował po ich rodzinach: czytany, oglądany, przyswajany… Teraz książeczka staje się swoistym modlitewnikiem, zwłaszcza za przyczyną „Anioła wiodącego do światła”, „Stale przypominającego / słowa / światłość wiekuista / niechaj im świeci”.

Czujemy, że Księdza Jana trzeba zanieść do ludzi – przybliżyć – przekazać… I jak On – „nauczyć się dziwić w kościele, / że Hostia Najświętsza tak mała”; i jak On – „wierzyć Panu Bogu jak dziecko”; i jak On – „przynieść niewykwalifikowaną ręką / baranka ze śniegu”.

Podczas pisania pojawiła się duchowa potrzeba wspólnego – razem z Avetkami, przyjaciółmi, czytelnikami, miłośnikami… - pożegnania Poety i Niezwykłego Człowieka. I to nie w atmosferze łez, w cieniu trumny, w czarnej żałobie, ale z uśmiechem i kolędą – dosłownie – na ustach.>>

Szybki telefon do doktor Aldony Kraus, warszawskiej okulistki, poetki i jednej z najbliższych przyjaciół Księdza Jana, z którą poznałem się kilka lat wcześniej w jej… gabinecie okulistycznym, a która z kolei zapoznała mnie i moje Avetki z Poetą od Biedronek. Krótkie wyjaśnienie, zgoda, ustalenie prostego scenariusza: ja pytam, a pani doktor odpowiada.

Podczas tamtego wspomnieniowego magicznego wieczoru szóstego dnia lutego 2006 roku, pełnego głębokich refleksji, poezji, śmiechu (bo jak nie uśmiechnąć się, słysząc o jak to podczas wakacji w Aninie poeta niejednokrotnie budził cały dom doktor Kraus o czwartej nad ranem, ponieważ zachciało mu się jajecznicy, albo systematycznie sypiał tam z kotką Prążunią) i szczerych pytań, Ksiądz Jan znowu był między nami. Został! Jak zawsze pełen niezwykłej prostoty, zwyczajny, zdziwiony naszym uwielbieniem i cieszący się dziecięcym zainteresowaniem, czy zna Anię z Zielonego Wzgórza…

Wtedy też zakiełkowała myśl, aby zorganizować konkurs recytatorski Janowej twórczości. Jego poetyckie musi iść w świat, musi inspirować, musi być wciąż na nowo odkrywane! Poeta nie tylko kochał kukułki i biedronki, ale w sposób lekki i zrozumiały potrafił "pogodzić" mądrą teologię i jej dogmaty z codziennymi problemami i dylematami zwyczajnego człowieka! Już w czerwcu (miesiącu urodzin i imienin poety) 2006 roku odbyła się pierwsza edycja, a każda kolejna napawa jeszcze większą radością. Tradycją stało się, że podczas finału konkursu – „Imienin Księdza Jana” – wszyscy uczestnicy są uroczyście włączani do Janowej Rodziny i zakładają koszulki z nadrukowanymi cytatami z wierszy poety. W ten sposób jako niezwykli emisariusze niosą przesłanie Jana od Biedronek w świat.     

Zachęcałem usilnie panią doktor do spisania wspomnień, którymi co roku przy okazji konkursu dzieliła się z nami. Cieszę się, że kierowana przeze mnie Fundacja AVE ma zaszczyt wydania niezwykłej opowieści o wielkiej przyjaźni i zaufaniu drodze wąskiej. 

Ksiądz Jan śnił się nam obydwojgu podczas przygotowywania niniejszego wydawnictwa. Uśmiechał się!

Bartłomiej Włodkowski

Prezes Fundacji AVE  

Dochód ze sprzedaży książki zostanie przeznaczony na wsparcie programu stypendialnego "Dla Edukacji" dla uzdolnionej i zaangażowanej społecznie młodzieży z Mazowsza, prowadzonego od 4 lat przez Fundację AVE. Książkę można kupić w Fundacji AVE, kontakt: 0-608 178 447, Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. , koszt 35 zł.  

 

Folder Dobrej Strony Rocka 2011

Białołęcki Uniwersytet Dzieci

Tomik wydany po II JANOWYM TURNIEJU LITERACKIM w 2011 roku

Wersja cyfrowa - kliknij na okładkę. Wersja drukowana dostępna w Fundacji AVE (avetki@wp.pl).

Tomik wydany po I JANOWYM TURNIEJU LITERACKIM w 2010 roku

Praktyki studenckie w Fundacji AVE

 

Polecamy portal TVN Warszawa

 

Polub nas na facebooku

Niezwykła książka

Białołęcki Miesięcznik Młodych Fundacji AVE

Wspomóż działania Fundacji AVE